Zapytaj o ofertę

Omnichannel w e-commerce: od wydatków na reklamę do sprzedaży

shape
shape
Omnichannel w e-commerce: od wydatków na reklamę do sprzedaży
Category: Growth
Date:

Płacisz za kliknięcia. Nie dostajesz wystarczająco dużo sprzedaży. Luka między "zobaczyli reklamę" a "zapłacili" to miejsce, w którym po cichu wycieka większość budżetów e-commerce. Omnichannel to sposób, żeby ją domknąć – nie przez dokładanie kanałów, ale przez sprawienie, by te, które już masz, działały jak jedna podróż.

Multichannel to nie omnichannel

Większość marek jest multichannel: puszcza reklamy na Meta, publikuje na Instagramie, wysyła e-maile i ma sklep. Kanały istnieją, ale nie rozmawiają ze sobą. Kupujący dostaje remarketing produktu, który już kupił, albo widzi jedną cenę w reklamie, a inną przy płatności.

Wyobraź sobie tego samego kupującego w ciągu tygodnia: w pociągu stuka w relację na Instagramie, w porze lunchu przegląda ofertę na laptopie, wieczorem dostaje e-mail z przypomnieniem, a kupuje na telefonie dwa dni później. Multichannel traktuje ich jak czterech obcych ludzi. Omnichannel wie, że to jedna osoba, i wychodzi jej naprzeciw właściwym komunikatem na każdym kroku. Na tym polega cała różnica i jest ona warta realnych pieniędzy.

Omnichannel oznacza, że każdy punkt styku dzieli się kontekstem. Reklama, strona docelowa, e-mail i sklep zachowują się jak jedna rozmowa z jednym klientem – bo nią są. Ta ciągłość jest silnikiem konwersji.

Rozróżnienie brzmi akademicko, dopóki nie zobaczysz różnicy w przychodzie. Kupujący, który wchodzi w kontakt z marką w kilku skoordynowanych kanałach, jest wart wyraźnie więcej niż ten, który zobaczy pojedynczą reklamę – kupuje częściej i zostaje dłużej. Marki rosnące najszybciej to nie te obecne na największej liczbie platform; to te, których platformy zachowują się jak jeden system.

Wyciek: gdzie umierają kliknięcia z reklam

Zanim wydasz więcej, znajdź, gdzie już teraz tracisz ludzi. Z naszego doświadczenia spadki kumulują się w czterech przewidywalnych miejscach.

  • Rozjazd reklamy i strony – strona docelowa nie dowozi tego, co obiecała reklama
  • Wolne ładowanie na mobile – każda dodatkowa sekunda ładowania ścina konwersje
  • Tarcie przy finalizacji zakupu – niespodziewane koszty, wymuszone zakładanie konta, brak lokalnej płatności
  • Brak follow-upu – te 97%, które nie kupują przy pierwszej wizycie, nigdy nie zostają sprowadzone z powrotem

Naprawienie tego jest zwykle tańsze i szybsze niż podnoszenie budżetu. Ciaśniejszy lejek sprawia, że każde kliknięcie, które już masz, jest warte więcej – i to jest sedno optymalizacji współczynnika konwersji, która zasługuje na osobną, głębszą lekturę.

Zbuduj most: reklama → strona → konwersja

1. Dopasuj komunikat

Nagłówek, w który kliknął kupujący, powinien być pierwszą rzeczą, jaką przeczyta na stronie. To "dopasowanie komunikatu" jest pojedynczą poprawką o największej dźwigni w płatnym e-commerce. Kiedy reklama obiecuje "ręcznie robione tureckie ręczniki bawełniane, 30% taniej", a strona docelowa otwiera się na ogólnej stronie głównej, właśnie zapłaciłeś za kliknięcie i w tej samej sekundzie złamałeś obietnicę. Nasz zespół płatnej reklamy buduje kreacje i strony docelowe jako jedną całość właśnie z tego powodu – reklama i strona powstają razem, nigdy doklejane później.

2. Usuń tarcie ze ścieżki

Wytnij kroki. Pokaż lokalną walutę i lokalną płatność. Zrób z mobilnej finalizacji zakupu dwa ekrany pod kciuk, a nie pięć. Szybki sklep, który sprawia wrażenie rodzimego, to w równym stopniu problem web developmentu, co marketingu.

3. Przechwyć i kontynuuj

Większość kupujących potrzebuje kilku kontaktów. Ogromna większość osób odwiedzających po raz pierwszy wychodzi bez zakupu – to normalne, a nie porażka. Błędem jest pozwolić im odejść na zawsze. E-mail, SMS i remarketing odzyskują dużą część tych osób, ale tylko wtedy, gdy follow-up jest skoordynowany i trafny, a nie ogólnym mailingiem w stylu "coś Ci zostało w koszyku".

Przykład z życia: kupujący klika reklamę na Meta dotyczącą konkretnego produktu, trafia na dopasowaną stronę, dodaje do koszyka i wychodzi. System omnichannel wysyła e-mail odnoszący się do dokładnie tego produktu, remarketuje tą samą kreacją i – jeśli kupujący wróci – wita go towarem wciąż w koszyku. System multichannel dla odmiany remarketuje mu losowy bestseller i wysyła kod rabatowy 10% na cały sklep. Te same kanały, zupełnie inny efekt.

Spraw, by kanały stały się jednym systemem

Marki, które wygrywają, prowadzą swoje kanały ze wspólnego widoku klienta. Wydatki podążają za tym, co realnie konwertuje, a kreacje są inteligentnie wykorzystywane ponownie na różnych powierzchniach.

Widzieliśmy, jak to się kumuluje u Topface, marki beauty żonglującej naraz retailem, płatnymi reklamami, social mediami i influencerami. Przed skoordynowaniem te kanały konkurowały o tego samego klienta i ten sam budżet; potem każdy karmił kolejny – social budował świadomość, reklamy łapały intencję, a sklep domykał. Spięcie ich w jeden lejek – zamiast czterech konkurujących – to właśnie zadanie marketingu omnichannel i marketingu wielokanałowego.

Mierz całą podróż, a nie ostatnie kliknięcie

Atrybucja ostatniego kliknięcia karze kanały, które tworzą popyt, i nadmiernie nagradza te, które go łapią. Żeby prowadzić omnichannel uczciwie, potrzebujesz widoku obejmującego wszystkie punkty styku.

  1. Śledź konwersje wspomagane, nie tylko ostatnie kliknięcie
  2. Obserwuj łączny ROAS we wszystkich kanałach, a nie próżne wskaźniki z poszczególnych platform
  3. Wiąż decyzje o wydatkach z wartością życiową klienta, a nie z zyskiem z jednego zamówienia

To terytorium performance & growth marketingu – i coraz częściej narzędzi predykcyjnych, o których piszemy w tekście o automatyzacji marketingu z AI i analityce predykcyjnej w Europie.

Plan na 30 dni, który połączy reklamy z konwersjami

Nie potrzebujesz pełnej zmiany platformy, żeby zacząć domykać tę lukę. Oto skupiony miesiąc, który się kumuluje.

  1. Tydzień 1: zaudytuj lejek – znajdź swój największy pojedynczy spadek między kliknięciem a zakupem
  2. Tydzień 2: napraw dopasowanie komunikatu i szybkość na mobile na trzech najważniejszych stronach docelowych
  3. Tydzień 3: włącz skoordynowany remarketing i scenariusze porzuconego koszyka powiązane z faktycznie oglądanym produktem
  4. Tydzień 4: przełącz raportowanie na łączny ROAS i konwersje wspomagane, a potem przenieś wydatki tam, gdzie realnie napędzają sprzedaż

Każdy krok czyni kolejny bardziej opłacalnym, bo poszerzasz rurę, zanim przepchniesz przez nią więcej wody.

FAQ

Czym różni się omnichannel od multichannel?

Multichannel oznacza, że jesteś obecny w wielu kanałach. Omnichannel oznacza, że te kanały są zintegrowane wokół jednego klienta, dzielą dane i kontekst, więc doświadczenie jest spójne we wszystkich.

Mój ROAS wygląda dobrze, ale sprzedaż stoi – dlaczego?

ROAS liczony osobno dla każdej platformy często podwójnie liczy te same konwersje i ignoruje całą podróż. Łączny ROAS i konwersje wspomagane zwykle pokazują, że kanały podkradają sobie zasługi, zamiast napędzać nową sprzedaż.

Co naprawiać najpierw – reklamy czy sklep?

Najpierw sklep. Nieszczelny lejek marnuje każde euro wydane na reklamę. Dociśnij dopasowanie strony docelowej, szybkość na mobile i finalizację zakupu, zanim zwiększysz budżet.

Jeśli Twoje reklamy działają, a sprzedaż nie, problemem prawie nigdy nie jest reklama – jest nim most. Zbudujmy ten most razem i zamieńmy wydatki, które już ponosisz, w konwersje.

Newsletter

Zapisz się do naszego
newslettera

Klikając przycisk wysyłki, akceptujesz
zasady przetwarzania danych osobowych.